Wypełnij formularz

 

Michał Wierzchoś
Michal.Wierzchos@notuskredyt.pl
Telefon 667-965-195

Jakub Palka
Jakub.Palka@notuskredyt.pl
Telefon 667-965-726

Ciągły problem z długiem publicznym Polski PDF Drukuj Email

Dług publiczny jest sumą wszystkich długów, które posiada państwo. Najczęściej praktykowana forma zadłużenia występuje w postaci papierów dłużnych (obligacje i bony skarbowe) wobec podmiotów prywatnych i instytucjonalnych zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Całkowity dług publiczny Polski to 750,8 mld złotych, co daje 19 710 złotych na jednego mieszkańca. Czy to jest wysokie zadłużenie czy nie, to kwestia wybranych kryteriów.

Sprawdź naszą ofertę

Kredyty mieszkaniowe Kraków Kredyty konsolidacyjne Kraków Kredyty refinansowe Kraków Pożyczki gotówkowe Kraków Pożyczki hipoteczne Kraków

 

Praktyczne znaczenie długu publicznego
Moim zdaniem należy traktować dług publiczny, tak jak zadłużenie kredytowe osoby fizycznej. Dług publiczny można również porównać do zdolności kredytowej kraju. A zatem pojawia się pytanie, ile ten kraj może pożyczyć, aby sfinansować swoje potrzeby? Natomiast deficyt budżetowy to pieniądze, których brakuje w kraju w danym roku. Kraj może pożyczyć, aby uzupełnić ten brak, natomiast jego zdolność do zapożyczania się jest ograniczona. Istnieją różne ograniczniki np. konstytucyjne lub uzgodnione w ramach członkostwa w UE, np. kiedy kraj zamierza przystąpić do strefy euro. W Polsce jedną z tych granicznych wartości jest nie przekroczenie 55% wartości PKB jeśli chodzi o dług publiczny. Innym ogranicznikiem może być utrzymanie deficytu budżetowego w ciągu roku na poziomie 3% PKB. Biorąc pod uwagę, że PKB w Polsce jest na poziomie 1334 mld złotych, łatwo wyliczyć, że dług publiczny osiąga poziom 55,8%. Oznacza to, że pierwszy próg ostrożnościowy, jakim jest nie dopuszczenie do przekroczenia 55% PKB jest już przekroczony. W tej sytuacji rząd przygotowując budżet na przyszły rok musi go tak skonstruować, aby był zbilansowany, czyli bez rocznego deficytu. Dzisiaj spór jest o to, czy Polska ma przekroczony ów próg 55%? Oznaczałoby to konieczność zbilansowania budżetu w roku 2011. Problem polega na tym, że aby obecnie zbilansować Polski budżet, należy obniżyć wydatki lub poszukać nowych dochodów. Pierwsze rozwiązanie jest bardzo trudne do przeprowadzenia, ponieważ większość wydatków rządowych to tzw. wydatki sztywne – rząd musi je ponosić, bo są konstytucyjne. To są wydatki takie jak emerytury, renty, dotacje do KRUS itp. A zatem politycznie nie tędy droga. Należy wprowadzić inne rozwiązanie polegające na zwiększeniu dochodów państwa. Najwyraźniej rząd Tuska wybrał tę drogę, dlatego że szuka możliwości pozyskania nowych dochodów, np. podwyżka VAT do 23%, uszczelnienie systemu podatkowego, zawieszenie przekazywania pieniędzy do OFE, itd.

Jakie zagrożenie niesie ze sobą załamanie finansów?
Znowu analogia do osoby fizycznej. A więc człowiek, który już przekroczył możliwości zadłużania się, nie może już dostać kredytów i musi zająć się obsługą bieżących płatności związanych z już posiadanymi długami. W przypadku kraju to przejawia się w ten sposób, że spada rating międzynarodowy kraju, a inwestorzy zagraniczni przestają kupować papiery skarbowe. Kraj nie jest w stanie sfinansować bieżących zobowiązań (emerytury, renty, koszty prowadzenia biurokracji państwowej, szkolnictwo, usługi medyczne itd.). Musi pozyskać nowe finansowanie. Możliwe jest to poprzez zwiększenie opodatkowania społeczeństwa i w ten sposób doprowadza się do zubożenia społeczeństwa.
Taka sytuacja negatywnie wpływa na rynki finansowe. W przypadku Polski te wpływy są różnorodne, np. OFE muszą inwestować swoje środki w papierach skarbowych, a te papiery w takiej sytuacji są bezwartościowe. Spadek wiarygodności Polski może wiązać się ze wzrostem kosztów obsługi bieżącego zadłużenia, to z kolei oznacza wzrost opodatkowania obywateli, ucieczkę inwestorów zagranicznych doprowadzającą do zachwiania na rynku walutowym. Z kolei ograniczenie wydatków może się wiązać z niepokojem społecznym, takim jak widzieliśmy w Grecji czy w Irlandii.
Trudno jest ochronić oszczędności obywateli w takich warunkach. Nawet inwestycje mogą być zagrożone, albowiem rząd może nałożyć różnorodne ograniczenia w obrocie finansowym, także na rynku kapitałowym. Nic nie jest bezpieczne ani święte w sytuacji, gdy mamy załamanie finansów publicznych.
 
Czy Polsce grozi załamanie finansów publicznych?
Moim zdaniem największe prawdopodobieństwo załamania finansów państwa w Polsce będzie w przyszłym roku, czyli 2011, albowiem jest to rok wyborczy. Rząd nie będzie chciał dokonać niepopularnych cięć w budżecie. Ba, nawet wydatki rządowe mogą zostać zwiększone, tym bardziej że inne wskaźniki pokazują, że Polsce nie grozi bankructwo, np. deficyt na rachunku obrotów bieżących jest w granicach 3,0 – 3,5% PKB. Tymczasem, groźna jest sytuacja, gdy ten wskaźnik spadnie poniżej 8% PKB.
Z kolei, przekroczenie progu 55% PKB oznacza wyrównanie budżetu i to można spokojnie zrobić w 2012 roku po wyborach, mając w perspektywie czteroletnią kadencję na przeprowadzenie niepopularnych reform w finansach publicznych.
 
Dr Richard Mbewe
Główny Ekonomista
Domu Kredytowego Notus S.A.

Źródło: „Raport Rynkowy Domu Kredytowego Notus S.A.”.