|
Sytuacja makroekonomiczna
Wstępne dane Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) sugerują, że bezrobocie w grudniu 2010 r. wzrosło do 12,3% - o 0,6 punktu procentowego w stosunku do listopada, kiedy było na poziomie 11,7%. Komentarz Ministerstwa Pracy Polityki Społecznej informuje tylko o zmianie w poziomie bezrobocia, natomiast nie podaje przyczyny jego wzrostu. Tutaj niewątpliwie można podać kilka powodów. Bezrobocie w Polsce rośnie, albowiem wzrost gospodarczy był na niskim poziomie (1,7% w 2009 i prognozowany 3,3 – 3,7% w 2010). Wzrost gospodarczy w tym okresie jest napędzany konsumpcją, eksportem oraz inwestycjami infrastrukturalnymi. Niestety te czynniki nie powodują pojawienia się dużej ilości miejsc pracy i per saldo bezrobocie wzrasta. Sprawę pogarsza dodatkowo fakt, że jednocześnie posiadamy informacje o coraz większej liczbie polskich firm ogłaszających bankructwo, a zatem staje się bardziej realne ryzyko dalszego wzrostu bezrobocia w 2011oku, które według naszych szacunków może wzrosnąć do poziomu 15% na koniec 2011. Stanie się tak, ponieważ wzrost gospodarczy będzie na umiarkowanie niskim poziomie i raczej nie będzie tak dynamiczny jak wszyscy prognozują.
Sprawdź naszą ofertę
Natomiast w tym roku, zobaczymy większą aktywność Narodowego Banku Polskiego, szczególnie w zakresie podwyżek stóp procentowych, które będą częstsze niż do tej pory. Tego rodzaju aktywność będzie ukierunkowana chęcią zapobieżenia wzrostowi inflacji, m.in. spowodowanej tym, że mamy podwyższony VAT oraz ceny paliw na stacjach benzynowych przekroczyły psychologiczną barierę 5 złotych za litr. Poprzez efekt transmisyjny, wzrastają ceny wszystkich towarów i usług, a tym samym również i inflacja. W związku z tym, nie jeden raz w tym roku cel inflacyjny NBP będzie przekroczony. Wówczas Rada Polityki Pieniężnej będzie podwyższać stopy procentowe. Uważam, że te podwyżki będą dokonywane przez RPP małymi kroczkami, czyli jednorazowy o 25 punktów bazowych. Między innymi dlatego, aby nie zahamować kompletnie wzrostu gospodarczego.
Z kolei, sprawdziły się moje przewidywania z zeszłego tygodnia, że umocnienie franka szwajcarskiego wobec złotego było tylko sprawą przejściową. Aktualnie wartość franka jest na poziomie 3,09 wobec 3,19 tydzień temu. Ten trend będzie kontynuowany w najbliższych dniach, tym bardziej, że następuje interwencja werbalna przez NBP.
Dr Richard Mbewe
Główny Ekonomista Domu Kredytowego Notus S.A.
Rynki Finansowe
Miniony tydzień był zdecydowanie nieudany dla inwestorów operujących na warszawskim parkiecie. W okresie od 31 grudnia do 7 stycznia, najszerszy indeks GPW, czyli WIG, spadł o 1,35%, a ten obrazujący zachowanie największych i najbardziej płynnych spółek (WIG20) obniżył swoją wartość o 2,27%. Nasza giełda wypadła blado, nie tylko sama w sobie, ale również na tle innych światowych rynków. Główny globalny indeks akcyjny MSCI AC World w tym samym czasie nie uległ bowiem praktycznie żadnej zmianie (+0,04%), parkiety w krajach rozwiniętych wzrosły o 0,10%, a te w gospodarkach wschodzących co prawda spadły, ale jedynie o 0,37%. Co więcej, na fali pozytywnych danych makro z obu stron oceanu - głównie tych dotyczących stanu sektorów: wytwórczego i usług za grudzień – w pierwszych dniach nowego roku ceny akcji w Europie poszły w górę o 1,89% (STOXX Europe 600), a w Stanach Zjednoczonych skoczyły o 1,10% (S&P500) - w USA był to już 6 z kolei tydzień wzrostów.
Trudno nie odnieść wrażenia, że na GPW swoje pozycje w akcjach zmniejszali przede wszystkim gracze zagraniczni, a nie krajowi. Ruch spadkowy cen nie był bowiem obserwowany na średnich i małych spółkach, gdzie obrazujące je wskaźniki wzrosły odpowiednio o: 0,79% (mWIG40) i 0,20% (sWIG80). Choć 100% pewności oczywiście nie ma, to można domniemywać, że inwestorów zaniepokoiły głównie dwie kwestie. Pierwszą z nich była zaskakująca środowa wypowiedź ministra finansów. Jacek Rostowski podczas wywiadu dla Polskiego Radia nieoczekiwanie oznajmił, że jeszcze w tym roku może zacząć obowiązywać podatek bankowy. Efekt? Indeks WIG-banki w pierwszym tygodniu nowego roku spadł o 4,13%. Druga sprawa dotyczyła ryzyka możliwego zmniejszenia, aż o 5 pkt proc. składki płynącej do OFE i tym samym wyraźnego zmniejszenia wsparcia finansowego udzielnego od dawien dawna GPW przez fundusze emerytalne.
Do słabego wyniku dużych spółek na GPW, przyczynił się jednak też KGHM, który w ujęciu tygodniowym stracił na wartości, aż 6,07%. Spadek notowań Kombinatu należy wiązać po pierwsze z przeceną, która to nastąpiła na początku nowego roku na globalnym rynku towarów (indeks ThomReuters/Jeffries CRB spadł o 2,66%), w tym także na miedzi (kontrakty terminowe na czerwone złoto poszły w USA w dół o 3,40%), a po drugie z faktem realizacji przez inwestorów ogromnych zysków osiągniętych wcześniej na tej spółce (tylko w samym 2010 r. +68%).
Lepiej niż GPW, poradził sobie za to polski złoty. W pierwszym tygodniu nowego roku zyskał on 1,84% do euro (kurs EUR/PLN spadł do 3,8789) i 1,81% do franka (kurs CHF/PLN zniżkował do 3,1082). Nie ma co ukrywać, że w takich warunkach najwięcej oddechu złapali ci zadłużeni w szwajcarskiej walucie, bo przecież w ubiegłym roku cena franka wzrosła, aż o prawie 16%, podczas gdy cena euro zniżkowała o niecałe 4%. Wsparciem dla złotego był przede wszystkim wtorkowy wywiad Marka Belki dla agencji Reuters. Szef NBP podkreślił, że zbliża się czas, w którym polityka monetarna zacznie być stopniowo zaostrzana, co będzie czynnikiem wzmacniającym naszą walutę i tym samym ograniczającym inflację. Niestety na fali silnego, 3,56% spadku kursu EUR/USD do poziomu 1,2909, który dokonał się na arenie międzynarodowej, nasza waluta osłabła o 1,45% do dolara, a kurs USD/PLN wzrósł na koniec sesji w dniu 7 stycznia do 3,0007.
Po pierwszym rozruchowym tygodniu, przyszedł czas na prawdziwy handel. Jak na razie wartość prognostyczna kilku styczniowych dni notowań jest praktycznie zerowa, a lekka przecena, która dokonała się na akcjach rynków wschodzących i spory spadek zanotowany na rynku towarowym, mogą być równie dobrze początkiem bardziej trwałej tendencji, jak i po prostu lekkim odreagowaniem po dobrym dla tych dwóch klas aktywów roku 2010. Poczekamy, zobaczymy. Jak na razie jesteśmy cały czas semioptymistycznie nastawieni do rozwoju wydarzeń na GPW (pomimo siły polskiej gospodarki, czynniki ryzyka, o których mowa chociażby powyżej, mogą się jednak zmaterializować) oraz pozytywnie nastawieni do zachowania polskiej waluty (tu przede wszystkim skupiamy się na kwestii kierunku polityki monetarnej prowadzonej przez RPP oraz na fakcie ogólnego głębokiego niedoszacowania złotego).
Marek Nienałtowski
Główny Analityk Domu Kredytowego Notus S.A.
Rynek kredytów hipotecznych
Pierwszy tydzień 2011 roku na rynku kredytów hipotecznych przyniósł utrzymanie trendu z ostatnich miesięcy roku ubiegłego. Większość banków utrzymała swoje promocje, warto jednak zwrócić uwagę na dwie nowe propozycje Raiffeisen Banku oraz Polbanku.
Dla klientów, którzy zdecydują się na założenie konta w Raiffeisen Banku oraz stałe jego zasilanie wpływami z wynagrodzenia w wysokości minimum 3 000 złotych, bank oferuje stałą marżę na poziomie 1,49 p.p. dla kredytu w PLN oraz 1,99 p.p. dla kredytu w EUR. Warto zauważyć, że taka marża jest oferowana niezależnie od poziomu LTV czy kwoty kredytu. Oprócz obniżenia tego podstawowego parametru, ciągle nie jest pobierana prowizja od udzielenia kredytu w sytuacji skorzystania z ubezpieczenia na życie za pośrednictwem banku.
Nową ofertę przedstawił także Polbank. Dla osób, które zadeklarują aktywne korzystanie z karty debetowej oraz wykupienie ubezpieczeń na życie i nieruchomości za pośrednictwem banku marża kredytowa obniżana jest aż o 1,5 p.p. względem oferty standardowej. Po uwzględnieniu tej obniżki możliwa do uzyskania marża wynosi już od 1,50 p.p. dla kredytów w PLN i 1,70 p.p. dla kredytów w EUR. Łącząc ten element oferty z brakiem prowizji za udzielenie kredytu i bezpłatną wcześniejszą spłatą należy niewątpliwie zwrócić uwagę na nową ofertę Polbanku i uwzględniać ją przy wyborze kredytu.
Michał Krajkowski
Analityk Domu Kredytowego Notus S.A.
Temat tygodnia: Bezrobocie wzrasta
Najnowsze dane Ministerstwa Pracy pokazują, że bezrobocie w Polsce wzrasta i w grudniu było już na poziomie 12,3%. W listopadzie było na poziomie niższym o 0,6 punktu procentowego. Bezrobocie w Polsce wzrasta i pozostaje w trendzie wzrostowym, albowiem sytuacja gospodarcza pozostanie umiarkowana. Jednocześnie bezrobocie w Eurolandzie również wzrasta i osiągnęło najwyższy poziom od 12 lat – 10%.
Wzrost bezrobocia jest zjawiskiem niekorzystnym dla polskiej gospodarki, dlatego że wzrost PKB w ostatnich latach jest napędzany konsumpcją indywidualną. W sytuacji, kiedy wzrasta bezrobocie, wzrastają obawy o przyszłość, bo to może negatywnie wpłynąć na poziom konsumpcji w kraju. Jestem zaniepokojony faktem, że wzrasta liczba firm, które zgłaszają upadłość z różnych powodów i tu będzie źródło kolejnych bezrobotnych.
Z kolei, wzrost liczby bezrobotnych oznacza zwiększone zapotrzebowanie budżetowe na opiekę społeczną. To skutkuje tym, że wzrośnie zadłużenie budżetowe lub zaistnieje potrzeba dokonania radykalnego obniżenia wydatków budżetowych. Biorąc pod uwagę sytuację w ZUSie, nie widzę możliwości obniżenia wydatków, natomiast raczej nastąpi wzrost zadłużenia poprzez emisję papierów skarbowych. To z kolei spowoduje umocnienie złotego i spadek atrakcyjności eksportowej Polski.
Bezrobocie w 2011 roku wzrośnie nawet do 15% ze względu na możliwe zmniejszenie atrakcyjności eksportowej polskich produktów na skutek umacniania złotego oraz w wyniku spadku koniunktury gospodarczej w Polsce. Należy zwrócić uwagę na fakt, że umocnienie złotego w wyniku napływu kapitału zagranicznego ma pozytywny aspekt polegający na tym, że banki będą dysponować znacznymi środkami, które należy inwestować w gospodarkę, a zwłaszcza w nieruchomości. Taką samą sytuację można zauważyć wśród funduszy typu venture capital czy equity funds. Oznacza to zwiększoną liczbę przyznawania kredytów inwestycyjnych niż dotychczas. Natomiast, skutek tych działań nie będzie na tyle istotny, aby spowodować radykalny spadek bezrobocia i dlatego w tym roku będzie na poziomie 15%.
Dr Richard Mbewe
Główny Ekonomista Domu Kredytowego Notus S.A.
Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autorów i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.
Źródło: Kometarz tygodniowy Domu Kredytowego NOTUS 3 - 7 stycznia 2011 r.
|